Konferencja soap! 2016 – podsumowanie

Kolejna edycja krakowskiej konferencji soap! już za nami. W tym roku po raz kolejny byliśmy jej partnerem medialnym, nie mogło więc nas tam zabraknąć. Poniżej nasze wrażenia. Zapraszamy!

Marzenie japońskiego rybaka słodkowodnego

…czyli networking w centrum konferencyjnym Manggha na brzegu Wisły. Soap! co roku zaskakuje nas nową lokalizacją i w tym roku było to zaskoczenie zdecydowanie pozytywne. Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej przywitało nas salą konferencyjną z prawdziwego zdarzenia, dużą przestrzenią dla wystawców, pięknym tarasem z widokiem na Wisłę i smacznymi przekąskami. Wcale nie dziwi nas więc decyzja organizatorów konferencji, aby w przyszłym roku spotkać się w tym samym miejscu.

Dla tych, którym rozmowy w kuluarach, przy napojach, posiłkach i na tarasach nie wystarczają, albo nie mogli dotrzeć osobiście, prowadzono relację na żywo na kilku kanałach – blogując na żywo na stronie konferencji, TwitterzeFacebooku. Warto zajrzeć, aby poczuć klimat.

Dzień pierwszy

…czyli drugi czerwca. Drugi również dlatego, że konferencję poprzedzała w tym roku seria warsztatów pod nazwą „Edu Summit” – pięć kilkugodzinnych sesji dostępnych dla wszystkich z okazji Dnia Dziecka 😉 Chętnie poznamy opinię uczestników. Podzielcie się z nami komentarzami jeżeli braliście w nich udział.

Właściwa konferencja rozpoczęła się po warsztatach. Pierwszy dzień już zwyczajowo był dostępny dla wszystkich chętnych bez żadnych dodatkowych opłat i obfitował w kilka naprawdę ciekawych prezentacji.

Zanim jednak scenę przejęli prelegenci, wszystkich zgromadzonych przywitała, dobrze wszystkim już znana, organizatorka i współtwórczyni konferencji, Gosia Radymiak. Na początek dowiedzieliśmy się skąd przybyli słuchacze i prelegenci oraz czym się zajmują. Poza ogłoszeniami i innymi informacjami organizacyjnymi, Gosia przypomniała wszystkim, że w konferencjach takich jak soap! chodzi przede wszystkim o poznawanie ludzi, dlatego zachęciła do zapomnienia o swoich kolegach z pracy i do nawiązywania nowych znajomości.

Po krótkiej mowie powitalnej Gosi, na scenę wkroczył pierwszy z prelegentów, Dawid Ostręga – menedżer z wieloletnim doświadczeniem w budowaniu i zarządzaniu zespołami, harcmistrz i trener drużyny futbolu amerykańskiego. W swojej prezentacji „There is no I in team. But there is in Win” dał nam kilka ogólnych wskazówek dotyczących budowania zespołów, które odnoszą sukcesy. Były to głównie rady pochodzące z doświadczenia prowadzącego, a nie z ogólnodostępnej literatury. Dawid wyznał na przykład, że podczas rekrutacji kieruje się zasadą 30 minut – jeśli w ciągu pierwszych 30 minut rozmowy o pracę nie jest w stanie nawiązać zwykłej rozmowy z kandydatem to jest on dyskwalifikowany. Powód jest prosty – umiejętności można się nauczyć, ale osobowości nie da się tak łatwo zmienić. Dowiedzieliśmy się też, że powinniśmy zapomnieć o poprawności politycznej budując zespół i zatrudniać osoby, które chcemy, a nie które wypada zatrudnić. Poprosił też, żeby go nie cytować, ale byłoby grzechem nie wykorzystać takiej wystawki 😉 Ciekawe było też stwierdzenie, że jeśli pracownik jest zwalniany lub odchodzi to jest to wina kierownika. Dlaczego? Ponieważ albo zatrudnił niewłaściwą osobę albo zatrudnił właściwą i zawalił coś później. Daje do myślenia.

Jeszcze nie zdążyliśmy w pełni przetrawić pierwszego wystąpienia, a na scenie pojawiła się Anna Miedzianowska z prezentacją „Product Owner meets the users”. Bardzo lubimy prezentacje z gatunku studium przypadku, dlatego od razu wiedzieliśmy, że będzie to coś dla nas. Anna pracuje jako Product Owner systemu do zarządzania dostawami. Opowiedziała nam historię o aplikacji dla kierowców dostarczających zamówienia i problemach jakie jej zespół musiał przezwyciężyć przy jej tworzeniu. Początki były trudne, programiści nie testowali aplikacji na urządzeniach docelowych używanych w trakcie dostaw, byli zamknięci w czterech ścianach i w ogóle nie rozmawiali z kierowcami. Kiedy już udało się ich przekonać do zmiany podejścia, nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. W sekundzie padły wszelkie wyobrażenia na temat tego jak używana jest aplikacja. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Programiści rozmawiają teraz z kierowcami, testują aplikację na prawdziwych urządzeniach, a w biurze stworzyli sobie nawet makietę z półkami takimi jakie znajdują się w prawdziwych samochodach do dostaw. Gratulujemy pomysłowości i wytrwałości w dążeniu do celu!

Po krótkiej przerwie na kawę swoją prezentację rozpoczął sympatyczny Anton Kolesnyk. Z tego co wiemy był to jego debiut w roli prelegenta, jednak kompletnie nie dawał po sobie tego poznać. Anton podzielił się z nami swoim doświadczeniem w tworzeniu Game Design Document (GDD). 6 gier na przeglądarkę i 4 na urządzenia mobilne, 250 milionów zarejestrowanych użytkowników i 3500 aktualizacji – w takiej rzeczywistości przyszło Antonowi zajmować się GDD. Jak się łatwo domyślić, dokument był w opłakanym stanie ze względu na swój ogromny rozmiar, brak spójności i strukturę książki. Jednak prelegent zakasał rękawy i zabrał się do roboty. Okazało się, że grę można podzielić na mniejsze moduły, przez co łatwiej ją opisać. Antonowi udało się uporządkować dokument i przekonać wszystkich do jego nowej struktury. Dzięki temu teraz wszystkim łatwiej się pracuje. Testerzy mają gotowe przypadki użycia, które wcześniej musieli w pocie czoła tworzyć sami, a szefowie mają dobre źródło informacji pomocne przy podejmowaniu decyzji.
Według nas była to jedna z najlepszych prezentacji zarówno ze względu na opowiedzianą historię jak i osobowość prowadzącego. Anton to znakomity mówca i urodzony showman, który ma świetny kontakt z publicznością. Serca uczestników podbił wtrącając krótkie wypowiedzi w języku angielskim z mocnym rosyjskim akcentem. Jak widać wartościowa merytorycznie prezentacja wcale nie musi powodować ziewania wśród uczestników.

Ostatnią prezentację z pierwszego dnia, o której chcemy wspomnieć poprowadził Luca Bertocci. Opowiadał o tym, że stworzenie bardzo dobrego produktu wymaga zrozumienia człowieka. Sukces produktu zależy w dużej mierze od umiejętności połączenia jego funkcji z potrzebami emocjonalnymi klienta. Bardzo dobrym zilustrowaniem tego stwierdzenia była reklama Google Chrome: Dear Sophie pokazująca jak ojciec wykorzystuje internet do zachowywania wspomnień dla swojej małej córeczki. Ta reklama wycisnęła więcej łez niż niejedna komedia romantyczna. Luca sypał przykładami jak z rękawa pokazując nam szerokie spektrum ciekawych produktów, takich jak lek na potencję, i sposobów jak zamienić słabą sprzedaż w spektakularny sukces za pomocą kilku modyfikacji w samym produkcie lub jego kampanii reklamowej.
Kolejna świetna prezentacja. Ciekawe przykłady i naturalność prezentera porwały publiczność.

Mydlany czwartek zakończył się networkingiem przy przysłowiowej lampce wina w barze centrum Manggha, który przerodził się w spontaniczną mini-imprezę w pobliskim pubie. To pozwoliło bardziej aktywnym uczestnikom płynnie przejść do drugiej części wydarzenia. Jak widać wszyscy wzięli sobie bardzo do serca apel organizatorów z otwarcia konferencji 😉

Dzień drugi

…tzw. „płatny” potwierdził znany fakt, że najlepsze rzeczy w życiu dostajemy za darmo. Nie twierdzimy przez to, że nie był wart swej ceny – po prostu wydaje nam się, że poziom wcześniejszych prezentacji był równie wysoki, a czasem nawet wyższy.

Rozpoczęła Alexandra Deschamps-Sonsino, zapowiadana jako „2nd in Top 100 Internet of Things (IoT) Thought Leaders” liderka największej na świecie społeczności (meetupu) zajmującej się problematyką „Internetu Rzeczy”. Jej prezentację o nieco enigmatycznym tytule „Connectors, Connecting, Connections” można naszym zdaniem streścić do wezwania „Spotykajcie startupy i twórzcie meetupy!”. Ciekawie było jednak zobaczyć osobę będącą w centrum nowej rewolucji technologicznej i posłuchać o realnych przykładach z dziedziny IoT, takich jak między innymi Arduino czy Nabaztag. Prezentacja skłoniła nas do zastanowienia się czy to my jesteśmy tak daleko w tyle za technologicznymi nowinkami, czy to ludzie zajmujący się IoT odlecieli zbyt wysoko…

Drugi prelegent, René Hernández, opowiadał o swojej osobistej walce ze słabościami, kompleksami i strachem przed wystąpieniami publicznymi. Jak się domyślacie, była to walka wygrana, a kaznodziejskie zapędy René pozwalają nam przypuszczać że usłyszymy o niej jeszcze nie jeden raz.

Magdalena Olszewska z trójmiejskiej firmy UXPin wystąpiła jako trzecia. Magda na co dzień zajmuje się obsługą użytkowników  końcowych (Technical Support). Miło było posłuchać o tym, jak dużą wartością jest dla jej klientów baza wiedzy, którą w UXPin stanowią tutoriale, filmy, FAQ oraz forum. Uporządkowanie i udostępnienie treści w tej formie pomogło firmie m.in. poprawić współczynniki CHURN oraz „odBoracić” (unBorat) kilka zawikłanych spraw.

Następny prezenter, Patrick Bosek z firmy EasyDITA rozpoczął od pytania „What is Technical Communication?” Podana odpowiedź wydała nam się nieco filozoficzna – „The art of one way mental connections” – ale dalszy ciąg prezentacji bardzo dobrze wyjaśnił stojący za nią koncept. Kiedy możemy powiedzieć, że odnieśliśmy sukces? Jak zmierzyć czy nasza praca przynosi oczekiwane efekty? Jak wreszcie poprawić nasze wyniki w dostarczaniu potrzebnej informacji użytkownikom? Wszystkie te istotne pytania pojawiły się w prezentacji, co więcej, pojawiły się tam również częściowe odpowiedzi. Świetna i odświeżająca prelekcja. Warto czasem popatrzeć na swoją profesję „z lotu ptaka”, tak jak uczynił to Patrick. Najważniejszy (naszym zdaniem) cytat z tego wystąpienia to: „Perfect tech communicator is the one who creates a system that instantly provides correct answers to all questions of the target audience”.

Po małych zmianach w agendzie konferencji, spowodowanych wypadkami losowymi, na scenę wstąpił niezapowiadany wcześniej Paweł Kowaluk z firmy 3di. Trzeba przyznać, że był to udany zbieg okoliczności przyrody. Wystąpienie Pawła skrzyło się subtelnym humorem jak rosa na łące w porannym słońcu, a dotyczyło poruszanego już wcześniej tematu „Internetu Rzeczy” (IoT). Na przykładach mogliśmy zobaczyć jakiego rodzaju treści spotyka się w tego typu projektach, jak można zorganizować pracę, jakich formatów używa się do publikacji oraz jak marketing przeplata się w nich z informacją techniczną.

Kolejny nieplanowany wcześniej prelegent również okazał się konferencyjnym wyjadaczem. Mike Hamilton z firmy MadCap przystępnie i profesjonalnie przedstawił wyzwania czające się za hasłem „responsive design” oraz praktyczne sposoby radzenia sobie z nimi:

Document structure

nice CSS

plus media queries

give you success!

To już oczywiście nasza poetycka interpretacja 😉 A CSS to oczywiście Kaskadowe Arkusze Styli (czyli KASty).

Po Mike’u na scenę weszła Manisha Khurana Sardana z firmy Spice Digital. Sympatyczna hinduska opowiadała o tym, jak (relatywnie niedużym kosztem) można poprawić interfejs produktów, a w rezultacie ułatwić użytkownikom poznawanie oraz używanie systemu. Przykładowym narzędziem którego można do tego użyć jest whatfix.

Również ci z nas, którzy lubią sobie od czasu do czasu „pokodzić” doczekali się czegoś dla siebie. Wojciech Baranowski i Daniel Barrio z firmy Dolby w mocno technicznej prezentacji skupili się na wykorzystaniu słowników i słowników pośrednich podczas tworzenia dokumentacji w standardzie DITA. A właściwie podczas automatyzacji tworzenia dokumentacji. Dowiedzieliśmy się m.in. o istnieniu Schematronu, który wydaje się wart tego, aby kiedyś poświęcić mu osobny artykuł. Prezentacja wzbudziła spore zainteresowanie i zaowocowała dużą ilością pytań.

Na szczęście organizatorzy dali nam możliwość ostudzenia emocji chłodnymi napojami wyskokowymi, wypoczynkiem na leżaczku z widokiem na Wisłę, oraz luźnymi rozmowami z dawno niewidzianymi znajomymi (lub właśnie poznanymi najlepszymi przyjaciółmi). Redakcja techwriter.pl, szczęśliwa, napełniona piwem, pełna wrażeń i syta nowych informacji, ociężale udała się na ostatnią prezentację z zamiarem powolnego kojenia zmysłów po jakże owocnym dniu…

WTEM!

…na scenie pojawił się Travis Gertz i swoją ekspresją, zaangażowaniem oraz oprawą graficzną slajdów pobił na łopatki wszystko co do tej pory widzieliśmy. Prezenter przekonał nas, że robiąc rzeczy przydatne, praktyczne, efektywne, możemy też robić rzeczy… fajne. Ładne, zapadające w pamięć, oryginalne, efektowne, niebanalne. Tym różnimy się od maszyn, w tym mamy nad nimi przewagę i dlatego nie damy się im zastąpić! Świetna prelekcja, genialne zakończenie i optymistyczna kropka nad i. Po występie Travisa oraz oficjalnym zakończeniu konferencji przez Gosię Radymiak już nie tylko my musieliśmy się napić 🙂

Wszystko co świetne, kiedyś się kończy. Dotyczy to niestety również konferencji soap! oraz naszej relacji. Pozostaje tylko pogratulować organizatorom wspaniałego wydarzenia, stojącego już zdecydowanie na światowym poziomie, co niniejszym czynimy. Tak trzymać i nie przestawać mydlić!

Z kronikarskiego obowiązku – jeszcze dwa łyki statystyki

Poniżej trochę twardych faktów:
  • Liczba uczestników pierwszego dnia: 220
  • Liczba uczestników drugiego dnia: 125
  • Liczba warsztatów: 5
  • Liczba prezentacji: 17
Spotkaliśmy gości z następujących krajów: Polska, Anglia, Niemcy, Czechy, Ukraina, Rosja, Kanada, Finlandia, Irlandia, Hiszpania, Włochy, Kazachstan, USA.

Koniecznie musimy dodać, że organizatorzy nagrywali wszystkie prezentacje i obiecali je udostępnić. Cieszymy się z tego ogromnie i czekamy niecierpliwie! 🙂

P.S. Nie tylko my pokusiliśmy się o podsumowanie konferencji soap! 2016, relacje innych uczestników są dostępne tu (po angielsku) i tam (po polsku). A, jeszcze tutaj (też po polsku).