Szkolenie ITCQF – relacja

W dniach 10-11 września odbyło się pierwsze szkolenie z komunikacji technicznej przygotowane przez organizację ITCQF. Mieliśmy okazję w nim uczestniczyć, dlatego chcemy podzielić się z Wami naszymi wrażeniami.

Nie ukrywamy, że od dawna czekaliśmy na pojawienie się w Polsce szkoleń dla osób zajmujących się komunikacją techniczną, dlatego z tym większym entuzjazmem pojawiliśmy się w sali wykładowej. W związku z tym, że jest to pierwsza tego typu inicjatywa na naszym rynku komunikacji technicznej, nie do końca wiedzieliśmy czego oczekiwać.
Jest to szkolenie na poziomie podstawowym, przeznaczone zarówno dla osób rozpoczynających swoją przygodę z tworzeniem dokumentacji, po to, aby ułatwić im wejście w świat tech commu, jak i dla doświadczonych specjalistów, którzy chcieliby usystematyzować już posiadaną wiedzę. Szczegółowe informacje na temat omawianych zagadnień możecie znaleźć w syllabusie na stronie organizacji.
Szkolenie trwało dwa dni i zostało zakończone egzaminem, który dostarczany i oceniany jest przez gasq (Global Association for Software Quality).
W szkoleniu wzięło udział dwóch przedstawicieli redakcji techwriter.pl, z bardzo różnym „bagażem doświadczeń”. Dlatego też, wrażenia ze szkolenia chcemy przedstawić z dwóch perspektyw:

  • Osoby pracującej jako Tech Writer od prawie 4 lat (zarówno jako jedyny Tech Writer w firmie oraz jako członek zespołu dokumentacyjnego)
  • Osoby, która dopiero zaczyna swoją przygodę z dokumentacją i jest w trakcie zdobywania doświadczenia w tej dziedzinie

Uczestnik z doświadczeniem

Może zacznę od tego co zdecydowanie było na plus.
Po pierwsze, całe szkolenie było dobrze poukładaną wiedzą przekrojową na temat komunikacji technicznej. Pozwoliło mi to na uporządkowanie mojej wiedzy na temat komunikacji technicznej oraz nazwanie właściwie pewnych elementów, które od dawna stosowałem w swojej pracy, ale nie wiedziałem do końca czym są i jaką tworzą całość.
Po drugie, szkolenie było prowadzone przez dwóch trenerów z kilkuletnim doświadczeniem, którzy ciągle pracują w zawodzie i aktywne działają w środowisku komunikacji technicznej. Dzięki temu, przekazywana wiedza nie opierała się na czystej teorii, ale była podparta praktyką. Trenerzy mieli też bardzo dobrą znajomość poruszanych zagadnień. Pomimo tego, nie dawali odczuć uczestnikom, że są „guru”, którzy wiedzą wszystko w temacie i byli otwarci na uwagi zgłaszane przez uczestników. Oczywiście, bronili swoich racji w sposób merytoryczny, ale umieli też przyznać się do pomyłki i wykazywali chęć poprawy błędów lub ulepszenia prezentacji. Dzięki temu podczas szkolenia miały miejsce bardzo ciekawe dyskusje, które były dużą wartością dodaną.

Ponieważ „pierwszy raz” jest zawsze najtrudniejszy, dlatego istnieją pewne rzeczy, które można by ulepszyć. Przede wszystkim, czuję niedosyt jeśli chodzi o liczbę ćwiczeń. Pojawiło się kilka zadań, jednak to zdecydowanie za mało. Szkolenie nie powinno być tylko czysto teoretycznym wykładem, ale również pokazywać praktyczne zastosowanie omówionych zagadnień. Być może organizatorzy powinni rozważyć wydłużenie szkolenia o jeszcze jeden dzień, podczas których odbywałyby się warsztaty.
Kolejny niedosyt odczułem w kwestii przykładów z życia wziętych. Nic tak nie porusza wyobraźni i ugruntowuje wiedzy jak konkretne przykłady. Cenne na pewno byłoby omówienie kilku problemów znanych z doświadczenia, z jakimi stykają się dokumentaliści, i pokazania uczestnikom jak przy użyciu przekazanej wiedzy można sobie z nimi poradzić.
Za mało było też przykładowych pytań z egzaminu. Po każdej sekcji pojawiały się 2 lub 3 pytania, które pokazywały, czego można się spodziewać na egzaminie. Każdy egzamin ma swój unikalny sposób formułowania pytań, z którym trzeba się oswoić. Tak było też w przypadku egzaminu zdawanego po szkoleniu. Wydaje się, że po każdej omówionej sekcji, a szczególnie po tych najdłuższych trwających ponad godzinę, przydałoby się przynajmniej 5 pytań, które przygotowałyby uczestników na prawdziwe pytania egzaminacyjne i wskazały poziom ich szczegółowości.
Na koniec przyczepię się jeszcze do trochę zbyt powierzchownego, nawet jak na poziom podstawowy, omówienia narzędzi. W szczególności brakowało wyraźnego stwierdzenia, że istnieje coś takiego jak HAT (Help Authoring Tool) i co to tak właściwie oznacza. Jest to typ narzędzia specyficzny dla tech commu, dlatego powinien zostać przedstawiony. Kiedy zaczynałem pracę w zawodzie, jednym z moich pierwszych zadań było wybranie odpowiedniego narzędzia do tworzenia dokumentacji. Gdybym wtedy wiedział co to jest HAT, na pewno byłoby prościej.

Podsumowując, pomimo tego, że pracuję w zawodzie od jakiegoś czasu, a szkolenie było na poziomie podstawowym, nie uważam tych dwóch dni za czas stracony. Głównym zyskiem ze szkolenia była możliwość usystematyzowania posiadanej wiedzy, uzupełnienia brakujących klocków w całej układance oraz możliwość wymiany poglądów i doświadczeń z pozostałymi uczestnikami.

Na koniec zapewne chcielibyście poznać odpowiedź na pytanie: czy warto? Jak ze wszystkim, to zależy 🙂 A dokładniej zależy od tego, jakie są Wasze oczekiwania. Jeśli jesteście doświadczonymi Tech Writerami, którzy żywo interesują się dziedziną komunikacji technicznej i poza praktyką mają spory zasób wiedzy teoretycznej w tym temacie i chcecie dowiedzieć się dużej ilości nowych rzeczy, to szkolenie może nie być dla Was. Jeśli Waszym celem jest odświeżenie sobie pewnych informacji, poukładanie posiadanej wiedzy oraz interakcja z innymi specjalistami z branży, to zdecydowanie polecam to szkolenie. Jeśli tworzycie dokumentację od jakiegoś czasu, jednak nie byliście świadomi, że istnieje coś takiego jak zawód Tech Writera i że świat dokumentacji też ma swoje reguły, to tym bardziej powinniście wziąć udział w szkoleniu. W przypadku dalszych wątpliwości najlepiej przejrzeć syllabus i samemu ocenić jaką wartość można wynieść ze szkolenia.
Oczywiście pozostaje też kwestia tego kto płaci 😉 Dlatego tym bardziej powinniście doczytać do końca.

Uczestnik bez doświadczenia

Podobnie jak przedmówca zacznę od zdecydowanych plusów.

Po pierwsze, szkolenie to zbiór rzetelnie przygotowanych materiałów dotyczących dość szeroko rozumianej komunikacji technicznej. Ich dobór i układ jest starannie przemyślany, widać także znaczny wysiłek włożony w ich opracowanie. Daje to poczucie, że czas poświęcony na ich zgłębienie nie idzie na marne.
Po drugie, bardzo dobrze zaprezentowali się obaj trenerzy prowadzący szkolenie. Widać było, że posiadają długoletnie doświadczenie i są praktykami. Dzięki temu, w dość duże bloki teoretyczne, były wplatane ciekawe przykłady z codziennych doświadczeń pracy w tech commie. Dla mnie, osoby zupełnie z poza branży, tego typu przykłady były najbardziej potrzebne i najlepiej przybliżały środowisko pracy. Trenerzy dbali o przyswajalność wykładów i z wyczuciem dostosowywali tempo do możliwości odbiorców. Wykazali się też sporą cierpliwością odpowiadająć na liczne pytania lub dyskutując z tymi, którzy prezentowali poglądy zgoła odmienne od  zawartych w programie. Poradzili sobie nawet z jawnym buntem ze strony swoich uczniów, w jaki przerodziła się szczególnie burzliwa dyskusja.
Po trzecie organizatorzy dobrze dobrali liczebność grupy szkoleniowej do możliwości trenerów. Każdy mógł zabrać głos, zadać dowolną liczbę pytań i podzielić się wątpliwościami w wyniku czego niektóre zagadnienia zostały rozwinięte ponad to, co było przewidziane, nie wpłynęło to jednak negatywnie na zrealizowanie całego materiału.

Jednak, by nie było tak różowo, teraz kilka rzeczy, które warto byłoby nieco poprawić.

Przede wszystkim zrównoważyłabym bardziej ilość teorii w stosunku do praktyki, zwłaszcza w blokach na temat tworzenia samego contentu. Brakło mi tutaj konkretniejszych przykładów z życia oraz ćwiczeń utrwalających, dzięki którym łatwiej została by w głowie cała masa branżowych nazw. Dla osób pracujących w zawodzie pewnie nie było to tak ważne, jednak dla kogoś takiego jak ja, zdecydowanie przydałoby się kilka dodatkowych ćwiczeń powtórkowych. W pewnym momencie czułam się przytłoczona masą teorii, której nie było mi dane utrwalić dzięki praktyce.
Kolejną sprawą jest fakt, że szkolenie miało nas przygotować do egzaminu, który powinniśmy zdać, bez konieczności ślęczenia nad materiałem w domu. I tu mi trochę zabrakło tego przygotowania. Teoria wyłożona super, dyskusje branżowe także, jednak samych pytań podsumowujących było niewiele. Nie mówię, żeby ciurkiem lecieć z tym co mamy później zdawać, jednak dwa czy trzy przykładowe pytania to zdecydowanie za mało, by móc zapamiętać materiał teoretyczny. Być może warto rozważyć przedłużenie szkolenia o jeden dzień.
I jeszcze jedna uwaga. Podczas szkolenia pojawia się cała masa branżowego słownictwa, głównie w języku angielskim.Gdybym przez ostatnie kilka miesięcy nie przyswoiła jednak kilku podstawowych pojęć z zakresu tech writingu, znaczna część szkolenie byłaby dla mnie niezrozumiała. Dlatego też uważam, że nie jest to szkolenie dla osób „z ulicy”, ale dla takich, które posiadają już pewną wiedzę w temacie.

Pomimo powyższych uwag uważam, że czas poświęcony szkoleniu nie był zmarnowany. Z jednej strony powtórzyłam sobie informacje, o których już wcześniej czytałam, z drugiej zobaczyłam jak jeszcze wiele nauki przede mną. Utwierdziłam się też w przekonaniu, że warto kontynuować „przygodę” z komunikacją techniczną.

A jeśli chodzi o pytanie, czy warto? Przychylam się do opinii kolegi – zależy czego oczekujemy i jakie są nasze możliwości finansowe ;).

Certyfikat

Warto też zastanowić się nad samym certyfikatem, który dostajemy po pomyślnym przejściu egzaminu. Pomimo tego, że na tą chwilę ITCQF nie jest „rozpoznawalną marką”, to jednak posiadanie takiego certyfikatu może być wartościową pozycją w CV. Pracodawca (czy to obecny czy potencjalny) na pewno nie będzie od razu wiedział co to oznacza, jednak zainteresowany samą nazwą certyfikatu, może sięgnąć do dostępnych informacji na jego temat i po pierwsze zobaczyć, że egzamin przeprowadza organizacja o ugruntowanej pozycji, a po drugie zobaczyć zakres szkolenia, które obejmuje główne zagadnienia komunikacji technicznej. Będzie to dla niego informacja, że przeszkolona osoba zdecydowanie sprawniej porusza się po świecie dokumentacji i że nie trzeba jej tłumaczyć czym się tak naprawdę zajmuje Tech Writer. Brzmi może dość banalnie, jednak świadomość na temat naszego zawodu w Polsce jest nadal niedostateczna, a ten certyfikat jest jak najbardziej krokiem ku lepszemu.

 
Udało nam się dowiedzieć, że twórcy szkolenia bardzo poważnie podeszli do opinii zebranych od uczestników i już ostro zabrali się za poprawę materiałów (przykładów, ćwiczeń, slajdów i quizów).

Na koniec pragniemy poinformować, że wciąż są wolne miejsca na szkolenie w dniach 24-25 września i że nadal można dostać 500 zł zniżki na hasło TECHWRITER.PL.