Sprytna małpka

Od jakiegoś czasu jestem żywo zainteresowany darmowymi narzędziami, które mogą być przydatne w pracy Technical Writera. Pokrótce chcę Wam przedstawić moje ostatnie znalezisko, WriteMonkey w wersji 2.6.0.3.

Jest to darmowa aplikacja zenware do tworzenia tekstu, która stawia przede wszystkim na prostotę interfejsu, dzięki czemu autor skupia się tylko i wyłącznie na swoich myślach i słowach. Z tego co zdołałem się zorientować, program promuje filozofię „pisania wolnego od rozpraszaczy”, czyli „distraction-free writing”.  Brzmi interesująco, nieprawdaż? Ale zacznijmy od podstaw.

WriteMonkey to aplikacja przenośna dla Windowsa. Do działania wymaga właściwie tylko .NET Framework 4. Dzięki temu można ją wrzucić na pamięć USB i mieć zawsze przy sobie, tym bardziej, że program po rozpakowaniu waży jedynie 8.5 MB  (paczka ZIP zajmuje niespełna 4.5 MB).

Po ściągnięciu aplikacji, wystarczy ją rozpakować i uruchomić. Nie mogłoby być chyba prościej. Po odpaleniu, program wyświetla schludny ekran powitalny, na którym widzimy losowo wybraną maksymę, np. „I can handle pain until it hurts” 🙂 Ciekawy akcent, który umila (bardzo krótkie) oczekiwanie. Po zamknięciu ekranu powitalnego, jawi się przed nami pusta strona wyświetlona na całym ekranie. Nic poza tym. Żadnych przycisków, pasków czy skrótów. Chyba bardziej „distraction-free” już się nie da 🙂 Ale nie dajmy się oszukać. WriteMonkey to takie Cinquecento z silnikiem 100 KM. Na zewnątrz nic specjalnego, ale w środku drzemie mała bestia. Wszelkie opcje jakie mamy do dyspozycji kryją się pod prawym przyciskiem myszy. Jest ich całkiem sporo, ale menu jest przejrzyste i czytelne. Skupię się na tych, które przykuły moją uwagę.

Program pozwala zapisywać pliki do formatu TXT. Dodatkowo oferuje wsparcie dla takich języków znaczników jak Markdown Extra, Textile czy WikiCreole.  Wspomniane wsparcie to przede wszystkim możliwość eksportu do HTMLa i DOCa. Żeby móc eksportować do DOCa trzeba mieć zainstalowany jakiś program obsługujący ten format. Jeśli nie mamy akurat Worda, to można skorzystać z czegoś darmowego, np. LibreOffice Writera. Eksport wspiera szablony CSS, dzięki czemu wyprodukowane dokumenty są naprawdę estetyczne. Domyślnie aplikacja wyposażona jest w całkiem przyzwoitą kolekcję, którą można rozszerzyć ściągając dodatkowe szablony. Według mnie, wbudowany generator to najciekawsza funkcja WriteMonkey. Na tą chwilę nie znalazłem drugiego edytora dla Markdowna, który oferuje coś takiego „z marszu”.

Przydatną funkcją jest możliwość przełączenia się w tryb brudnopisu. Piszemy sobie i nagle przychodzi nam do głowy złota myśl na później, której nie chcielibyśmy zgubić. Naciskamy F5 i nasza „kartka” przechodzi w tryb brudnopisu o czym informuje nas słowo „Rep” na dole. Myśl zapisana, naciskamy ponownie F5 i wracamy do pracy nad naszym dziełem.

Nad całokształtem naszej pracy możemy czuwać dzięki funkcji Jumps. Po naciśnięciu Alt+J po lewej stronie pojawia się dodatkowe okno, które pozwala nam na przełączanie się między plikami, nad którymi pracujemy, przechodzenie do zakładek, które stworzyliśmy w dokumencie oraz wyświetlanie nagłówków, tagów czy komentarzy.

Jeśli potrzebujemy mobilizacji, możemy skorzystać z timera. Pod przyciskiem F12, kryje się funkcja Progress, która pozwala wyświetlać liczbę np. słów lub znaków oraz ustawić odliczanie, które będzie widoczne na dole kartki. Tylko dla osób, które lubią dreszczyk emocji 😉

„Małpkę” można dostosować do własnych potrzeb pod różnymi względami. Niestety, nie da się jej nauczyć sprzątać albo gotować, ale możemy na przykład zmienić kolory tła i czcionki oraz samą czcionkę, dostosować informacje wyświetlane w dolnym pasku, ustawić zastępowanie wybranych ciągów znaków czy też włączyć kopię zapasową. Jest tego całkiem sporo jak na taki prosty edytor.

Aplikacja obsługuje wtyczki napisane w JavaScripcie. Niestety, ta funkcja dostępna jest tylko dla użytkowników, którzy dokarmią „Małpkę”, czyli złożą datek dla autora. Nie znalazłem informacji jaka jest sugerowana wysokość takiej ofiary, więc zakładam, że jest to po prostu „co łaska” 🙂 W zamian dostaniemy kod, który umożliwi nam korzystanie z wtyczek oraz własny nick na ekranie powitalnym (zamiast „anonymous”).

Na deser dorzucę jeszcze jeden bajer. W aplikacji można ustawić dźwięki jakie mają towarzyszyć pisaniu. Więc jeśli ktoś chciałby poczuć klimat zadymionego pokoju redakcyjnego przed erą komputerów, to nie ma problemu. Wybieramy dźwięki starej maszyny do pisania i zaczynamy tworzyć. Zadymianie pomieszczenia trzeba  już ogarnąć we własnym zakresie 🙂

Osobiście nie korzystam z języka znaczników tworząc dokumenty, ale dla osoby, ktora chciałaby iść tą drogą WriteMonkey może być ciekawą propozycją. Oczywiście jest to rozwiązanie dla tworzenia niewielkiej ilości, krótkich dokumentów, ale niektórzy właśnie tego potrzebują.