Kiedy instrukcja staje się sztuką

Na moich pierwszych zajęciach Technical Writing na studiach, wykładowca zaproponował proste ćwiczenie. Każdy student miał złożyć coś z papieru (czapkę, samolot, łódkę…), następnie napisać instrukcje dla swojego modelu (bez załączania obrazków) i przekazać innemu studentowi, który następnie miał złożyć ten sam model według instrukcji stworzonych przez kolegę/koleżankę.

Z tego co pamiętam instrukcji nie stworzył prawie nikt… nie dlatego, że było to tak trudne zadanie, ale głównie dlatego, że mało kto potrafił z pamięci ułożyć coś z papieru 🙂

Ale przejdźmy do rzeczy. Zastanawialiście się kiedyś jak ciekawym zjawiskiem są instrukcje  do origami? Nie będziemy tutaj pisać o korzeniach tej sztuki, ani o tym jak przed tysiącem lat obiekty z papieru układali Chińczycy, ale o tym z jakimi instrukcjami do origami można się zetknąć dzisiaj i czym one właściwie. Co jest w tej kwestii najciekawsze, to to, że w przypadku origami proces składania papieru jest już sztuką samą w sobie, być może nawet jest on ważniejszy niż efekt, który uzyskujemy.

Mam przed sobą trzy książki do origami. Każda z nich zaczyna się od części najważniejszej czyli opisu licznych symboli, których używa się, aby zobrazować różne rodzaje zagięć i ruchów (zagiąć na zewnątrz, zagiąć kilkakrotnie, odwrócić kartkę, włożyć do środka, przytrzymać palcami etc.). Te symbole stanowią najważniejsze „słowa” każdej takiej instrukcji.

Pierwsza z moich książek i zarazem najstarsza (wydana w 1989 roku) posiada tylko schematy obrazkowe. Każdy model ma swoją nazwę, ale żadna z instrukcji nie zawiera słów. Kolejna zawiera już okazjonalne słowne objaśnienia w miejscach, które wydają się być trudniejsze do zrozumienia, albo które łatwiej jest wytłumaczyć zdaniem niż obrazkiem. W ostatniej książce połowa instrukcji to obrazek, a połowa objaśnienia słowne.

origami_flower

Nie zamierzamy tutaj analizować, które z tych instrukcji są najskuteczniejsze, które najlepiej odpowiadają oryginalnemu sposobowi składania papieru, które najbardziej działają na wyobraźnię, a które są niedokładne i prezentują złe podejście do odbiorcy. To, co nas najbardziej tutaj ciekawi to fakt, że te instrukcje stanowią tak integralną część samego „produktu”. Nie odkłada się ich na dno pudełka, jak po złożeniu mebla, nie ukrywa pod jednym przyciskiem w aplikacji, ale wydaje na pięknym kolorowym papierze i przegląda z przyjemnością w poszukiwaniu kolejnej figury do ułożenia. Instrukcja origami jest jak opowieść, jeśli już zaczniesz ją czytać, po prostu musisz skończyć…

Wszyscy chcielibyśmy pewnie, żeby nasza dokumentacja techniczna nabrała kiedyś takich barw 🙂

A na koniec cytat z instrukcji układania kwiatka z papieru (bylibyście sobie to w stanie wyobrazić bez towarzyszącego obrazka?):

„Wszystkie koła składamy w bazę T-shirt Kubusia Puchatka.”