Każdy z nas miewa gorsze dni…

Nie mamy wątpliwości, że Technical Writer to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, zawód na świecie.

Potwierdzeniem tego może być raport przedstawiający 200 najlepszych zawodów w Stanach Zjednoczonych, przygotowywany co roku przez portal CareerCast.com. W 2015 roku nasza zacna profesja znalazła się na 24. pozycji, tym samym przesuwając się o 8 oczek w górę w stosunku do roku poprzedniego. Twórcy raportu brali pod uwagę takie czynniki jak środowisko pracy, dochód, perspektywy zatrudnienia i stres. Więcej szczegółow o metodologii znajdziecie tutaj, a sam raport za rok 2015 tutaj.

Jak widać, są powody do radości, ale… W naszym zawodzie zdarzają się też gorsze dni kiedy zastanawiamy się, mówiąć delikatnie, czy nie rzucić tego wszystkiego i wyjechać w Bieszczady, a potem najlepiej nie wracać. Powody są różne – a to SME nam nie odpisuje od tygodnia, a to narzędzie sypie błędami, a to wszystko musi być na wczoraj. Można by wymieniać w nieskończoność. Jakiś czas temu pisaliśmy o problemach z jakimi mierzy się Technical Writer w artykule Żywot dokumentalisty poczciwego, czyli wyzwanie to pisanie.

Co robić w takich sytuacjach? Nie każdy z nas ma możliwość wylać swoje żale koleżance lub koledze po fachu. W szczególności dotyczy to osób, które są jedynymi Tech Writerami w całej firmie. Jak wiadomo, zbyt długie duszenie w sobie negatywnych emocji może być szkodliwe dla naszego zdrowia. Poza tym, nie każdy tak potrafi – „czasami człowiek musi, inaczej się udusi” 🙂

Wtedy na ratunek przychodzi nam internet, a dokładniej profil TheDocShit na Twitterze, który niedawno odkryliśmy. Patrząc na jego opis, nie można mieć wątpliwości, że powstał właśnie po to, żeby nasza dokumentacyjna brać miała miejsce, w którym może dać upust swoim negatywnym emocjom.

Profil powstał dopiero we wrześniu tego roku, ale już można na nim znaleźć kilka ciekawych tweetów, które bardzo dobrze oddają frustracje przeciętnego Tech Writera.

Zachęcamy do śledzenia profilu oraz podsyłania autorowi własnych przykładów „wyzwań” z jakimi się mierzycie. Podejrzewamy, że macie się czym dzielić 😉