Jak ten czas leci…

To już trzecie święta naszej strony. W tym wieku wypada jeszcze wierzyć w Mikołaja. Albo Aniołka. Lub Gwiazdora. Kimkolwiek jest gość z wielkim workiem, niech przyniesie Wam:

Ukontentowania z kontentu

Jak najmniej literówek

Zawsze dostępnych ekspertów

I portmonetki grubej.

 

To służbowo, a prywatnie:

Bałwanów tylko ze śniegu

Karpia bez ości

Zatrzymania się w biegu

I żadnych niestrawności.

Sobie życzymy natomiast jeszcze większej liczby czytelników, gradu komentarzy (również tych krytycznych), realizacji wszystkich pomysłów, które czekają w kolejce i napływu nowych.

W 2015 roku opublikowaliśmy 60 wpisów. Część z nich to wywiady, za które szczególnie chcielibyśmy podziękować naszym rozmówcom. Publikowaliśmy też relacje z konferencji – dziękujemy organizatorom za zaproszenia. Popularność strony, świadomość istnienia naszego zawodu, społeczność oraz zainteresowanie naszą profesją nieustannie rosną – również (a może głównie) dzięki wszystkim, którzy z nami współpracują, w taki czy inny sposób.

Przede wszystkim jednak dziękujemy Wam, Nasi Kochani Czytelnicy. Coraz częściej czytacie, piszecie, komentujecie, lubicie, udostępniacie to co dla Was przygotowaliśmy. Bardzo nas to cieszy, choć nigdy tego nie zrozumiemy – dziwni jesteście ;). Ale nie zmieniajcie się, bo bez Was cała nasza praca nie miałaby sensu. Potrzebujemy takich dziwnych ludzi, żeby dobrze się bawić :).

I tak sobie myślimy, że prawdopodobnie…

…najlepsze…

…co może nam…

…się zdarzyć…

…w 2016 roku…

…to…

…spotkać się z Wami wszystkimi ponownie!

Może nawet więcej niż raz…?

Pomyślcie o tym.

Wasza Redakcja